Wszystkie »

  • Wpisów:19
  • Średnio co: 108 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 16:34
  • Licznik odwiedzin:43 812 / 2162 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

Życie – jedyny sposób,
żeby obrastać liśćmi,
łapać oddech na piasku,
wzlatywać na skrzydłach;

być psem
albo głaskać go po ciepłej sierści;

odróżniać ból
od wszystkiego, co nim nie jest;

mieścić się w wydarzeniach,
podziewać w widokach,
poszukiwać najmniejszej między omyłkami.

Wyjątkowa okazja,
żeby przez chwilę pamiętać,
o czym się rozmawiało
przy zgaszonej lampie;

i żeby raz przynajmniej
potknąć się o kamień,
zmoknąć na którymś deszczu,
zgubić klucze w trawie;

i wodzić wzrokiem za iskrą na wietrze;

i bez ustanku czegoś ważnego
nie wiedzieć.

Wisława Szymborska
 

 

Być w środku kuli której jeszcze nie ma
i podpatrywać jak się dzieje czas

Pierwszą krwi kroplą
pierwszym krzykiem
i wywiedzionym z krzyku oddechem
wstępujesz w wieczność
i odtąd już zawsze
będziesz w jej środku

Ani oddalasz się ani przybliżasz
potwierdzasz sobą
wariant czasu
i umowność granic

Przeszczepione w twoje oczy światło
pozwala pojąć co zyskując – tracisz

Teraz z oddechem krzyk twój się otwiera
i przechodzi w milczenie więc w powolną zgodę
na kalectwa rodzaju
na prawdę zwierciadeł

Ziemi doświadczasz laską i kolanem
ogień – popiołem
a niebo piszesz
gwiazdą spadającą

Tadeusz Śliwiak
 

 

Przeraża mnie sam charakter lustra –
że jest echem, rezonansem
pajęczą pamięcią
twardym dyskiem przeszłości
wiązką promieni laserowych
odkrywających nieodkryte.

Krystyna Gucewicz
 

 

Czesław Miłosz twierdzi
że udane życie zależy od
od formacji społeczno - politycznej
w której żyjemy
Pomiędzy zwykłym niebem a codzienną ziemią
w kraju paradoksów
zaklętym w wiarę i grzech
nie mogę się uwolnić od tęsknoty do cichych miast
z zachwaszczonym klombem pośrodku rynku
gdzie Wielkanocny stół ugina się
od rozkoszy szynki z chrzanem
a przyszłość żłobi cienie pod oczami

Mój wolny kraj popada w podziały
zajadłych walk wykluczając rozsądek kompromisu
Inteligenci ze swoją bezradną racją
wobec ogromu nadziei
coraz bardziej zmęczeni świeżą wolnością
gorzką jak przypalona potrawa
Heroiczni maleńcy

Agnieszka Metelska
 

 

najszczęśliwsi daltoniści
i ci co widzą wszystko
w czerniach albo bieli

adwokat serc
ma wątpliwości
rozczepia czerń na podkolory
i dziewicza biel wydaje mu się skłamana

zanim oddzieli dobro od zła
przemija życie
czuje się powiązany
setką niewidzialnych nitek
ze swymi nieprzyjaciółmi

po nocach rozsupłuje
węzły gordyjskie
które można przeciąć
tasakiem

pcha swój kamień
pod górę serca
i ciągle z nim spada
gdy inni z lekkim sercem
kamienują winnych
a następnie są przez nich
ukamienowani

Józef Baran
 

 
Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią się im płaci.
Wisława Szymborska
 

 

Przecież ten płat powietrza pamięta
Twój kształt
Nie odchodzi się bez śladu
Zaciek
Skrzep ciepła
Mały atom ciężaru...

Nikt już tam nie stoi
Czasami przecinają to miejsce
Czarnoskrzydłe jaskółki
Śnieg wiruje w przestrzeni
Jakby zawsze była pusta

A w mojej pamięci
Białe płatki moczą kołnierz
I ramiona szarej kurtki
Wiatrem podszytej
I tym pragnieniem
Żeby istnieć zawsze

Hanna Kowalewska
 

 

aleja
usłana zniczami
groby
tonące w zieleni

i my pośród
sobie sami
wiecznością onieśmieleni

Mateusz Kurcewicz
 

 

Kiedy miedzianą rdzą
Pożółkłych jesiennych liści więdną obłoki,
Zgadujemy, czego od nas obłoki chcą,
Smutniejące w dali swojej wysokiej.

Na siwych puklach układa się babie lato,
Na grobach lampy migocą umarłym duszom,
Już niedługo, niedługo czekać nam na to,
Już i nasze dusze ku tym lampom wkrótce wyruszą.

Jeżeli życie jest nicią - można przeciąć tę nić,
I odpłynąć na obłoku niby na srebrnej tratwie...
Ach, jak łatwo, ach, jak łatwo byłoby żyć,
Gdyby nie żyć było jeszcze łatwiej!

Jan Brzechwa
 

 

Korzystam z najstarszego prawa wyobraźni
i po raz pierwszy w życiu przywołuję zmarłych,
wypatruję ich twarzy, nasłuchuję kroków,
chociaż wiem, że kto umarł, ten umarł dokładnie.

Czas własną głowę w ręce brać
mówiąc jej: Biedny Jorik, gdzież twoja niewiedza,
gdzież twoja ślepa ufność, gdzież twoja niewinność,
twoje jakośtobędzie, równowaga ducha
pomiędzy nie sprawdzoną a sprawdzoną prawdą?

Wierzyłam, że zdradzili, że niewarci imion,
skoro chwast się natrząsa z ich nieznanych mogił
i kruki przedrzeźniają, i śnieżyce szydzą
- a to byli, Joriku, fałszywi świadkowie.

Umarłych wieczność dotąd trwa,
dokąd pamięcią się im płaci.
Chwiejna waluta. Nie ma dnia,
by ktoś wieczności swej nie tracił.

Dziś o wieczności więcej wiem:
można ją dawać i odbierać.
Kogo zwano zdrajcą ten
razem z imieniem ma umierać.

Ta nasz nad zmarłymi moc
wymaga nierozchwianej wagi
i żeby sąd nie sądził w noc,
i żeby sędzia nie był nagi.

Ziemia wre – a to oni, którzy są już ziemią,
wstają grudka po grudce, garstka obok garstki,
wychodzą z przemilczenia, wracają do imion,
do pamięci narodu, do wieńców i barw.

Gdzież moja władza nad słowami?
Słowa opadły na dno łzy,
słowa słowa niezdatne do wskrzeszania ludzi,
opis martwy jak zdjęcie w blasku magnezji.
Nawet na pół oddechu nie umiem ich zbudzić
ja, Syzyf przypisany do piekła poezji.

Idą do nas. I ostrzy jak diament
– po witrynach wylśnionych od frontu,
po okienkach przytulnych mieszkanek,
po różowych okularach, po szklanych
mózgach, sercach, cichutko tną.

Wisława Szymborska
 

 

Nad oknem,
na murze,
a liście takie duże -

zielone, zielone,
dzikie wino zielone.

O każdej
godzinie
wiatr szumi w dzikim winie -

zielone, zielone,
dzikie wino zielone.

Uroda,
przyroda,
za nic byś jej nie oddał -

zielone, zielone,
dzikie wino zielone.

Za siedmiu
morzami
napełni oczy łzami -

zielone, zielone,
dzikie wino zielone.

I we śnie
przypłynie
dom cały w dzikim winie -

zielone, zielone,
dzikie wino zielone.

I niebo,
i księżyc,
i wino się rozsrebrzy -

zielone, zielone,
dzikie wino zielone.

Zaszepce na szybie,
myślisz,
że słuchasz skrzypiec -

zielone, zielone,
dzikie wino zielone.

Pod serce
jak nuta.
I powiesz: tak, to tutaj -

zielone, zielone,
dzikie wino zielone.

Ten dach i
te okna,
i noc jak narzeczona -

zielone, zielone,
dzikie wino zielone.

Konstanty Ildefons Gałczyński
 

 

Gdzieś w nas błyszczą gwiazdy poezji;
Gdzieś w nas niosą krzyże Polonii,
Gdzieś w nas kwilą buty północy,
Gdzieś w nas idą ludzie niezłomni...

Gdzieś w nas mącą kaci w strumieniach,
Gdzieś w nas piszą donos na życie,
Gdzieś w nas pieją prawdy na rusztach,
Gdzieś w nas płaczą baby niesyte...

Gdzieś w nas stroją namiot cyrkowcy,
Gdzieś w nas płoszą dzieci jaskółki,
Gdzieś w nas grają w karty płomienie,
Gdzieś w nas...

Gdzieś w nas tańczą strachu stróżowie,
Gdzieś w nas jadą wolni bogowie,
Gdzieś w nas piją klęski wodzowie,
Gdzieś w nas, gdzieś w nas...

Ryszard Milczewski-Bruno
 

 
Świecie! Chwile marzenia, których mi nie wydrzesz,
mierzę piaskiem, sypanym z garści w dłoń otwartą.
Klepsydra taka, żadnej nie równa klepsydrze,
głosi, że czas jest długi i że mierzyć warto.

Lśniące dreszcze, jak chmury wędrownych motyli
lecą w wieczność, gdzie śmierci nie sięga już hydra.
– Płynąłbyś, piasku życia, nieskończoną wstęgą,
gdybym ja cię mierzyła, marząca klepsydra...

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
 

 

Jakiś ptaszek o świcie oszalał, zwariował,
to się porwie z gałęzi, to o ziemię ciśnie,
przelatuje z jabłoni na kwitnącą wiśnię,

Krzycząc ,że słońce wschodzi, leci ku kasztanom
i terczy słowo "słońce", gwiżdże słowo "wschodzi",
kołysze się w gałęziach jak w zielonej łodzi
i kłuje ranną ciszę, deszczem haftowaną.

Wpatrzony w morelowy wśród obłoków pożar,
spada prosto z kasztanu w krzak pod moje okno
i krzyczy wielkim głosem, z radością okropną,
że słońce znowu wschodzi! Że go nikt nie pożarł!!!

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
 

 
Gdy pada deszcz i jesień czmycha z sadu,
Gdy pada na me czoło smutku cień,
Gdy pada chleb bez przerwy masłem na dół,
A pełny los nie pada w pusty dzień...
Uśmiecham się, to mogę robić zawsze,
Nim dni łaskawsze przyjdą – uśmiecham się.

Uśmiecham się do moich smutnych myśli,
Uśmiecham się do szarych, nudnych spraw
I wraca smak – smak ciepłych słońcem wiśni,
Co został hen, za morzem czarnych kaw...
Do marzeń mych, co się na wietrze chwieją
Co dzień, z nadzieją, pierwsza uśmiecham się!

A więc i ty
Uśmiechnij się do swoich smutnych myśli,
Uśmiechnij się do szarych, smutnych dni,
Najlepszy sen na jawie ci się wyśni,
bo wielka moc w uśmiechu szczerym tkwi...
Do ludzi – tych, co nigdy się nie śmieją
Co dzień, z nadzieją, pierwsza uśmiechnij się...

Wojciech Młynarski
 

 

Dom – to nie tapety, nie meble,
nie kąt z żyrandolem, obrazem.
Dom – to tam, gdzie choćby pod gołym niebem
ludzie są razem.

Tam, gdzie jasno wieczorem ciemnym,
tam, gdzie ciepło, choćby wicher dął.
Starczy, że mocno chcemy –
a zbudowaliśmy dom.

To, co różni, opada jak liście.
Zostaje najdroższe, najbliższe.

Huragany murów nie ugną.
Nie przekroczy progu nieufność.

I gdziekolwiek będziemy – wszędzie
z tobą, ze mną – i dom nasz będzie.

Wiktor Woroszylski
 

 
Odkrywamy drzwi za drzwiami,
zamykamy dni za dniami,
biała suknia w pierwszej parze,
czas tasuje nasze twarze.
Odkrywamy nowe zdania,
filozofię przemijania.
Popijamy głosy w barze,
nasza pamięć na zegarze.
Jeszcze przez chwilę być szczęściarzem,
spadochroniarzem swoich marzeń.
Na zakochanej autostradzie,
wyprzedzać jeszcze bieg wydarzeń.
Jeszcze przez chwilę być szczęściarzem,
mirażem naszych wspólnych marzeń.
Na Twojej ręce przeznaczenie
rysuje blaski, skreśla cienie.
Jeszcze przez chwilę być szczęściarzem,
malarzem naszych wspólnych zdarzeń,
i pod szczęśliwym gwiazdozbiorem
podziwiać nowe wernisaże.
Odpływamy białym deszczem,
aby coś ocalić jeszcze:
Dotyk Twoich ust nad ranem,
wschody słońca przegadane.
Dotyk Twoich ust nad ranem,
wykrzykniki zakochane,
zaczytane nasze wiersze,
wschody słońca przegadane.

Ewa Lipska
 

 

Drzewa wyglądają tak
że można już zacząć
rozwieszać na nich
marzenia

Docieram właśnie
pod listopad
z paletą smutków
melancholii
i rozjaśnień
zabawię tu dłuższą chwilę

Kocham tę drzew
gotowość na wszystko
gdyby nie one
skąd by się wzięły
te nasze historie
najpiękniejsze
przed pierwszym śniegiem

Agnieszka Jaros
 

 

Tu
gdzie trawy są ciemne
góry widne
a drogi zdają się jednako otwarte dla nas dwojga

oko z ufnością przekracza niebieski biegun
spodziewa się ciebie w siedmiu kręgach światła

jednak pył gwiezdny kłębi się osobno
nad liniami naszego życia

nie śnimy się sobie w tej samej godzinie.

Urszula Kozioł